Aktualności

Wniebowstąpienie Pańskie

Wniebowstąpienie Pańskie
Panie nie pozwól mi nigdy zapomnieć o Twojej – w moim życiu – obecności...

Niebo powinno się w nas objawiać. Zmartwychwstały Pan chce nam ofiarować nowy język: nie musimy mówić językiem agresji, wulgaryzmów, złości, kłamstwa – możemy mówić językiem nieba, językiem MIŁOŚCI. Pan Jezus daje nam nowe serce: nasze serce nie musi być zatrute jadem kłamstwa, nienawiści, agresji, rozgoryczenia – może w nim panować radość, pokój i miłość w Duchu Świętym. Nasze ręce nie muszą wyrządzać krzywdy innym ludziom, nie muszą być rozwiązłe, nie muszą kraść, być chciwe – naszymi rękami możemy objawiać ludziom miłość, dawać życie, przywracać zdrowie. My dzisiaj nie świętujemy odejścia Pana Jezusa. Dzisiaj jest Wielkie święto pozostania Pana Jezusa z nami. On idzie do Ojca, ale właśnie przez to będzie mógł być z każdym z nas – zawsze, wszędzie i aż do końca. Bardzo często jesteśmy zniechęceni i mamy pretensje do Boga, że nas opuścił, że o nas zapomniał, że (szczególnie w chwilach trudnych) odwrócił się do nas plecami. Czy jednak nie jest raczej tak, że to my o Nim zapominamy, że to my odwracamy się do Niego plecami, ze to my Go lekceważymy, a przypominamy sobie o Nim jedynie w sytuacji kryzysowej, na zasadzie powiedzenia „jak trwoga to do Boga” ? Co więcej, czy nie jest też tak, że czasami chcielibyśmy, aby Bóg nie był obecny w naszym życiu, żeby nie przypominał nam o swojej obecności np. wyrzutami sumienia, z powodu krzywdy wyrządzonej innym przez nas, lub faktem, że zamykamy oczy na potrzeby bliźnich i usypiamy swoje sumienie obojętnością? Czy nie jest tak, że ta Jego obecność jest czasami drażniąca i niewygodna i wolelibyśmy o niej zapomnieć? Czy nie jest tak, że chcielibyśmy się przed tą Jego niewygodną obecnością ukryć, pozbyć się jej i tym samym móc czasami coś zrobić bez wyrzutów sumienia i tego niewygodnego poczucia winy? Chrystus nigdy nie pozostawia nas samymi i właśnie wtedy, kiedy wydaje się nam, że jest bardzo daleko lub kiedy chcielibyśmy aby był bardzo daleko, On jest najbliżej nas i pochyla się nad nami cierpliwie i z Miłością. Wstępując do Nieba stał się niewidzialny dla naszych oczu, ale to wcale nie znaczy, że stał się nieobecny, odległy i daleki…

Jest to wielka pociecha duszy wiedzieć, że ona nigdy nie jest bez Boga, choćby była w grzechu śmiertelnym, a tym bardziej, kiedy jest w łasce. I czegóż więcej chcesz jeszcze, o duszo? I czemu szukasz Go poza sobą, gdy w samej sobie masz wszystkie swe skarby, swe rozkosze, swoje zadowolenie, swoje nasycenie i swe królestwo, czyli twego Umiłowanego, którego pragniesz i szukasz?…